Kalendarz ♦ Aktualności ♦  ♦ Księga Gości ♦ Newsletter
          

Z BIEGIEM WISŁY

20 sierpnia 2009 - Z biegiem Wisły.

Planowo miała to być 100-kilometrowa wędrówka Szlakiem Nadwiślańskim ze Sztumu do Mikoszewa wraz z powrotem do Gdańska po przedostaniu się na lewy brzeg Wisły promem. Jednak już na pierwszych metrach wprowadziłem „ulepszenia”, które wpłynęły na kształt i charakter całej wędrówki. Dzięki tym zmianom zobaczyłem bardzo ciekawe miejsca w gminie Sztum i Ryjewo kosztem skrócenia wędrówki o znane mi i bliższe terytorialnie Drewnicę, Żuławki i Mikoszewo.



 Informacje 
  • Uczestnicy: ja;
  • Data i czas: 20 sierpnia 2009; godz. 0400 - 1930;
  • Pogoda:
    • wiatr: brak;
    • zachmurzenie: brak;
    • opad: brak;
    • temperatura: ok.20 st.C;
  • Dystans: 120 km;
  • Trasa wycieczki: Sztum - Sztumska Wieś - Ryjewo - Mątowskie Pastwiska - Barcice - Benowo - Biała Góra - Piekło - Kłosowo - Mątowy Małe - Mątowy Wielkie - Lisewo Malborskie - Boręty - Palczewo - Nowa Cerkiew - Gniazdowo - Ostaszewo - Nowa Kościelnica - Kiezmark - Cedry Małe - Koszwały - Bogatka - Przejazdowo - Gdańsk;
  • Mapa: Z biegiem Wisły

Znowu próba zwerbowania kilku znajomych - znowu bezskutecznie. Może dlatego, że dzień powszedni, albo, że wyjazd jeszcze w nocy, a może dystans za duży [w planie było 120 km]. Pociąg 0436 do Malborka. Ten sam, którym jechałem do Elbląga w maju. Poranek też podobny, z tym, że poza łuną wstającego powoli Słońca towarzyszy mi również Wenus. Przed Tczewem mgła zaczyna się podnosić i gęstnieć. Między Wisłą, a Nogatem mgła jest już tak gęsta, że nie tylko nie widać mijanych drzew i budynków, ale nawet Słońca. Wjeżdżając do Malborka zostawiam mgłę po drugiej stronie Nogatu.

Przed Tczewem. Wschód Słońca we mgle.

W Malborku zamierzam potwiedzić informację z Gdańska dotyczącą godziny odjazdu pociągu do Sztumu i podjechać zdjąć Zamek w promieniach wschodzącego Słońca. Ku mojemu zaskoczeniu wszystkie połączenia Malbork - Sztum zostały wykreślone z rozkładu, informacja natomiast jest czynna od 0630 [pociąg miał być o 0628]. Postanawiam więc czekać na miejscu na pociąg lub panią w informacji. Pani była pierwsza. Poinformowała mnie o 0630, że pociąg odchodzi o 0633, z tym, że nie z peronu 2 lecz 3. Bieg slalomen między pasażerami, po schodach do tunelu i na peron 3. Jest faktycznie. Właściwie nie pociąg, lecz autobus szynowy ze specjanymi miejscami dla rowerów. Zdążyłem. Jadę do Sztumu. Kwadrans przed 0700 jestem w Sztumie.
Aha. Nie korzystajcie z automatu do kawy na dworcu w Malborku! Najpierw leje, a później daje kubek!

W Sztumie spędziłem niecałą godzinę oglądając wieżę ciśnień z 1911 roku...

Sztum. Wieża ciśnień.

...stary cmentarz katolicki u stóp wieży ciśnień...

Sztum. Cmentarz.

Sztum. Cmentarz.

Sztum. Ruiny kaplicy na cmentarzu.

...neoklasycystyczny kościół poewangelicki wybudowany w latach 1816-1818 na miejscu dawnego ratusza, w centralnej części rynku...

Sztum. Kościół poewangelicki i w tle kościół św. Anny.

...oraz parafialny XV-wieczny kościół i św. Anny, na którym akurat remontowano dach.

Sztum. Kościół św. Anny.

A na koniec oczywiście zamek krzyżacki.

Sztum. Zamek krzyżacki.

Najstarsza wzmianka o Sztumie pochodząca z 1234 roku brzmi „Stumo circa Postelin - Sztum koło Postolina”. W roku 1236 Krzyżacy zajęli Sztum i w latach 1326 - 1333 wybudowali tu zamek obronny, będący siedzibą wójta zakonnego oraz letnią rezydencją Wielkiego Mistrza Zakonu. W 1410 roku Sztum zajęły wojska polskie, a następnie oddały warownię Krzyżakom na rozkaz Władysława Jagiełły. Sześć lat później - 23 listopada 1416 roku Wielki Mistrz nadał Sztumowi prawa miejskie. Krzyżacy opuścili zamek sztumski dopiero w 1468 roku. Podczas wojen ze Szwedami, dokładnie w 1629 roku po przegranej bitwie pod Trzcianą w zamku schronił się Gustaw Adolf.

Sztum. Zamek krzyżacki.

Sztum. Zamek krzyżacki.

Przed 0800 opuszczam Sztum. Z uwagi na to, że jestem sam i nikogo nie narażam swoimi decyzjami na ból i cierpienie, podejmuję bez wahania pierwszą decyzję. Zamiast jechać Szlakiem Nadwiślańskim w kierunku Białej Góry i dalej na północ, ruszam przekornie na południe w stronę Sztumskiej Wsi i Ryjewa. Konsekwencje tej decyzji będą odczuwalne dopiero za 9 godzin i 120 kilometrów. Ruszam na spotkanie z historią.

W latach 1626 - 1629 trwała między Szwecją, a Polską wojna o ujście Wisły, będąca jednym z rozdziałów Wojny Trzydziestoletniej [1618 - 1648]. Wojna ta zakończyła się podpisaniem 26 września 1629 roku w Starym Targu sześcioletniego rozejmu. Nie był on korzystny dla Polski miedzy innymi z uwagi na pozostawienie w rękach Szwedów pomorskich portów za wyjątkiem Królewca, Gdańska i Pucka. Król polski Władysław IV od początku swego panowania [1632] szykował się do rozprawy ze Szwedami. Wewnętrzne problemy Szwecji oraz niechęć polskiej szlachty do finansowania dalszej wojny sprawiły, że rozmowy podjęte już w styczniu 1635 roku w Pasłęku, a kontynuowane latem w Stumskiej Wsi zakończyły się przedłużeniem rozejmu o dalsze 26 lat. Na mocy podpisanego 12 września 1635 roku rozejmu Polacy odzyskali zajęte przez Szwedów tereny w Prusach Królewskich, stracili natomiast Inflanty.

Na pamiątkę tego wydarzenia na skraju wsi, w miejscu gdzie stał namiot, w którym negocjowano warunki dalszego rozejmu ustawiono głaz z tablicą.

Inną w tej okolicy pamiątką po XVII-wiecznych konfliktach polsko-szwedzkich są pozostałości dziewięciu prostokątnych, ziemnych szańców w okolicy Benowa. Prawdopodobnie Szwedzi wybudowali je w celu obrony przed natarciem wojsk polskich z południa od strony Grudziądza.

Sztumska Wieś. Kamień upamiętniający rozejm polsko - szwedzki.

Obok kamienia stoi tablica opisująca te wydarzenia. Trudno się jednak wszystkiego doczytać z uwagi na to, że część liter odpadła pod wpływem warunków atmosferycznych, a część wykorzystał jakiś lechista z Gdańska do zaznaczenia swojej obecności.

...

W Sztumskiej Wsi skręcam w prawo w kierunku Ryjewa. Po drodze mijam Borowy Młyn. Za tą wsią warto skręcić w pierwszą leśną drogę w prawo i przed torami kolejowymi ponownie w prawo. Po kilkuset metrach jazdy ścieżką [czerwonym szlakiem Kopernikowskim] dojeżdżam do kładki na Postolińskiej Strudze. Z kładki można obejrzeć wiadukt kolejowy z 1953 roku.

Borowy Młyn. Wiadukt na Postolińskiej Strudze.

Wracam na szosę i kilka minut później wjeżdżam do Ryjewa. Na początku wsi po obu stronach drogi znajdują się stare ewangelickie cmentarze. Po lewej założony w 1895 roku, po prawej z 1850 roku. Oba cmentarze są zadbane uporządkowane i posprzątane, ale na starszym zachowało się niewiele nagrobków.

Ryjewo. Cmentarz.

Ryjewo. Cmentarz.

W centrum wsi można odnaleźć dom w którym w XIX funkcjonowała kaplica katolicka.

Ryjewo. Dawna kaplica.

Ryjewo. Dawna kaplica.

Zabytkiem robiącym największe wrażenie jest kościół p.w. Świętej Rodziny wybudowany w latach 1908 - 1909.

Ryjewo. Kościół p.w. Świętej Rodziny.

Ze wzgórza na którym stoi kościół roztacza się piękny widok na dolinę Wisły.

Ryjewo. Widok ze wzgórza kościelnego.

Z Ryjewa wyjeżdżam drogą na Janowo. W Mątowskich Pastwiskach, których nazwa pochodzi od okolicznych pastwisk dzierżawionych w XVII wieku przez gburów z Mątów Wielkich, skręcam na północ. Chwilę później po lewej w głębi widzę najstarszą zachowaną zagrodę holenderską wybudowaną prawdopodobnie w 1770 roku. Piękny dom mieszkalny jest aktualnie w remoncie. Zabudowanie gospodarcze, które z nim bezpośrednio sąsiadowało już nie istnieje. Cały teren ogrodzony jest nowym drewnianym płotem. Wjeżdżam z zamiarem uzyskania zgody na obejrzenie i sfotografowanie zabytku. Gospodarz zobaczywszy mnie stwierdził, że w zasadzie nie wpuszcza turystów na posesję i nie życzy sobie robienia zdjęć. Uszanowałem to, choć nie bez żalu, bo w końcu po to tu przyjechałem.

Ruszam więc na północ ku oddalonym o 2 kilometry Barcicom.

Dzisiejsze Barcice to dawne wsie: Zwazigerweide, Tragheimerweide i Schweingrube połączone w jeden organizm wiejski w 1928 roku. Zgodnie ze spisem ludności przeprowadzonym w 1789 roku były zamieszkałe głównie przez mennonitów. W Tragheimerweide gmina mennonicka wybudowała w 1776 roku drewniany dom modlitwy, a przy nim założono cmentarz. W Zwazigerweide natomiast prawie stulecie później [1866] wzniesiono murowany dom modlitwy [zdjęcie powyżej]. Znacznej wielkości budynek wzniesiono na terpie [sztuczne wzniesienie usypane z urobku po kopaniu rowów i kanałów] i przy nim również założono cmentarz.

źródło: http://www.ryjewo.pl

Oba cmentarze mennonickie w Barcicach przetrwały do dnia dzisiejszego, w przeciwieństwie do domów modlitwy, z których żaden nie zachował się do naszych czasów: pierwszy rozebrano jeszcze w XIX wieku, drugi został rozebrany po II Wojnie Światowej. Unikatowym zabytkiem cmentarza Zwazigerweide są dwie drewniane stele. Stele takie zamawiali biedniejsi ludzie, których nie było stać na nagrobki wykute w piaskowcu. W związku z tym, że drewno jest materiałem mniej trwałym trudno dziś spotkać przykłady drewnianych stel. Można taką stelę zobaczyć też w lapidarium przy Muzeum Żuławskim w Nowym Dworze Gdańskim.

Drugi ze wspomnianych cmentarzy [Zwazigerweide] można odnaleźć skręcając na zachód na wysokości przydrożnego krzyża i przejeżdżając kilkadziesiąt metrów drogą gruntową.

Barcice [Zwazigerweide]. Cmentarz mennonicki.

Barcice [Zwazigerweide]. Cmentarz mennonicki.

Barcice [Zwazigerweide]. Cmentarz mennonicki.

Aby zaś dojechać do pierwszego opisanego cmentarza [Tragheimerweide] należy zjechać z szosy również na zachód kilkadziesiąt metrów za mostkiem na Postolińskiej Strudze. Cmentarz jest bardziej oddalony od szosy.

Barcice [Tragheimerweide]. Cmentarz mennonicki.

Barcice [Tragheimerweide]. Cmentarz mennonicki.

Barcice [Tragheimerweide]. Cmentarz mennonicki.

Barcice [Tragheimerweide]. Cmentarz mennonicki.

Dojeżdżając do Benowa rozglądam się uważnie w poszukiwaniu pozostałości szańców z okresu wojny polsko - szwedzkiej o ujście Wisły. Nie mogąc ich zlokalizować udaję się po informację do sołtysa. Żona sołtysa wysyła mnie na południe od wsi, gdzie znajduję to, co wydaje mi się być szańcami, a co, jak się już w domu dowiaduję, nimi nie jest.
Pytanie: O co chodzi? Albo sołtysowa nie ma pojęcia, gdzie są szańce, albo nie chce, by turyści po nich deptali.

Benowo. To jednak nie są szańce...

...tylko nic nikomu nie winne naturalne wzgórki...

...nadające się jednak znakomicie na przystanek i zjedzenie małego conieco.

Po powrocie do domu wyszukuję w sieci archiwalną mapę, na której widać jak byk na północ od wsi prostokątne szańce i postanawiam zorganizować osobny wypad w celu ich [że tak to szumnie nazwę] eksploracji. Tymczasem wyjeżdżam z lasu na szosę i udaję się w kierunku centrum wsi ku widocznemu kościołowi Najświętszego Serca Pana Jezusa.

Benowo. Kościół Najświętszego Serca Pana Jezusa.

Do Białej Góry jadę za znakami niebieskiego Szlaku Nadwiślańskiego i czarnego rowerowego. U stóp Białej Góry opuszczam szlak rowerowy i wspinam się szlakiem pieszym licząc na to, że dopowadzi mnie on na szczyt tego wzniesienia, na którym w roku 1930 Niemcy wznieśli Krzyż Prus Zachodnich [Westpreussenkreuz].

Biała Góra to wzgórze znajdujące się nieopodal rozwidlenia Wisły na Nogat i Leniwkę. Wzniesienie i wieś u jego stóp zawdzięcza swą nazwę białemu piaskowi z którego się składa. Nazwę tą nadali prawdopodobnie pływający ze zbożem do Gdańska flisacy, dla których białe, doskonale widoczne z Wisły wzniesienie było dobrym punktem orientacyjnym.

W roku 1930 wierzchołek niezalesionej wówczas góry zniwelowano, wyznaczono alejki, postawiono ławki, a po środku powstałej w ten sposób platformy na solidnym postumencie postawiono Westpreussenkreuz [Krzyż Prus Zachodnich]. Miało to miejsce 13 lipca 1930 roku. Krzyż miał symbolizować stratę jaką na rzecz Polski ponieśli Niemcy „skrzywdzeni” Traktatem Wersalskim.

źródło: http://www.marienburg.pl

Dzisiaj to miejsce wygląda zupełnie inaczej. O ile krzyża wysadzonego prawdopodobnie przez Armię Czerwoną w 1945 roku nie jest jakoś specjalnie żal, to napewno szkoda tego wspaniałego widoku, który roztaczał się ze wzgórza. Po tym, jak w latach 70-tych obsadzono ją drzewami, raczej trudno o wspaniałe widoki z Białej Góry, reklamowanej jeszcze w latach 60-tych jako znakomity punkt widokowy na Wisłę i Żuławy.

Szlak jednak doprowadza mnie na sąsiednie wzniesienie, z którego wykonano w latach 30-tych powyższe zdjęcie. Dzisiaj widok z tego samego miejsca przedstawia się nieco inaczej.

Biała Góra.

Jadąc dalej docieram do szosy Sztum - Biała Góra i szosą ruszam w kierunku Białej Góry. Przed pierwszymi zabudowaniami, przy leśnym parkingu wjeżdżam w zarośniętą ścieżkę prowadzącą na „szczyt” Białej Góry.

Biała Góra. Mała wspinaczka na wzniesienie.

Na górze odnajduję to, co zostało po wysadzeniu krzyża prawdopodobnie przez Armię Czerwoną w 1945 roku.

Biała Góra. Cokół Krzyża Prus Zachodnich.

Wokół pełno rozsianych fragmentów cokołu, na którym stał krzyż.

Biała Góra.

Niespełna 100 metrów dalej można zobaczyć taki oto widok na Wisłę.

Biała Góra. Widok na Wisłę.

Po krótkim postoju na Białej Górze schodzę na dół i kieruję się do wsi, w której oglądam malowniczy kościółek.

Biała Góra. Kościół.

W sklepie kupuję prowiant na dalszą drogę i zjeżdżam prostą drogą do węzła hydrotechnicznego Biała Góra. Na węzeł składają się dwie śluzy: Liwa - Nogat i Wisła - Nogat.

Układ rzeki na wysokości Białej Góry zmieniał się wielokrotnie na przełomie wieków, co rodziło niejednokrotnie spory między Gdańskiem, a Elblągiem. Istnienie i rozwój obu tych miast portowych opierało się w główniej mierze na handlu prowadzonym drogami wodnymi - morskimi i śródlądowymi. W interesie każdego z miast było takie rozdysponowanie wód Wisły, by zapewnić żeglowność odpowiednim ramieniem ujściowym - Leniwką lub Nogatem. Spór i wzajemne podkradanie sobie wody trwały prawie cztery stulecia.

Na początku XVI wieku w celu zasilenia wysychającego Nogatu wodą wiślaną przekopano Wielką Kępę - pas lądu oddzielającego nurty obu rzek. W wyniku tej ingerencji Nogat faktycznie został uratowany od wyschnięcia, ale w krótkim czasie doszło do samoistnego poszerzenia się kanału Wisła - Nogat z 15 do 60 metrów i pogłębienia z 1,25 do ponad 4,4 metra. W tym czasie Nogat stanowił jedno z głównych ramion delty Wisły. Spływało nim 87% wód wiślanych. Były dwa następstwa tego stanu rzeczy. Po pierwsze na Żuławach Malborskich i Elbląskich dochodziło do częstych przerwań wałów i powodzi. Po drugie doszło do zapiaszczenia Leniwki i co za tym idzie utrudnień w żegludze na odcinku Biała Góra - Gdańsk.

Spory doprowadziły w 1612 roku do decyzji budowy tamy regulującej podział wód Wisływ stosunku do Nogatu jak 2:1. Tama ta spełniała swoje zadanie do wojen szwedzkich (połowa XVII wieku). Zniszczenie jej przyniosło ponownie niekorzystny układ stosunków wodnych.

Kolejne zdecydowane próby regulacji Wisły zaczęto podejmować dopiero w latach 40 XIX wieku. W latach 1847 - 1853 odcięto Nogat od Wisły w Białej Górze i przekopano kanał Wisła - Nogat 4 km poniżej Białej Góry w miejscowości Piekło. Kanał wybudowany pod kątem prostym do biegu Wisły służyć miał spływowi wód do Nogatu przy każdych stanach wody Wisły. Jego dno wyłożono brukiem i zaopatrzono go w urządzenia przeciwlodowe. Konstrukcja okazała się mało odporna, bo już pierwszy spływ lodów w 1854 roku spowodował znaczne uszkodzenie urządzeń przeciwlodowych, a w 1871 zniszczył je całkowicie. W tym czasie podział wód pomiędzy Wisłą a Nogatem wynosił 4:1.

Biała Góra, Piekło i kanał Wisła - Nogat w 1913 roku.

W 1852 roku zbudowano system wałów przeciwpowodziowych z tzw. wielkim upustem, służącym do odprowadzenia wód Liwy do Nogatu. W 1879 roku podwyższono wał przeciwpowodziowy Wisły i przebudowano wielki upust. Kolejne radykalne decyzje zapadły w 1888 roku po powodzi na Żuławach Elbląskich. W latach 1889 - 95 uregulowano ujście Wisły, wykonując tzw. przekop oraz odcinając Wisłę Elbląską (Szkarpawę) i Wisłę Gdańską (Martwą Wisłę) śluzami w Gdańskiej Głowie i Przegalinie.

Mocą kolejnej decyzji z 1900 roku postanowiono wykonać regulację Nogatu. W 1914 zamknięto kanał Wisła - Nogat od strony Wisły. Efektem było praktycznie całkowite odcięcie dopływu wody z Wisły do Nogatu, obecnie Nogatem płynie do 30 m3/s (co stanowi ok. 3% przepływu średniego Wisły). Rzekę Nogat skanalizowano przyjmując, że szlak winien umożliwiać ruch statków o nośności 400 ton, długości 55m, szerokości 8m i zanurzeniu 1.6m. Stały poziom wód Nogatu zapewniają trzy stopnie wodne wykonane w 1917 roku: Michałowo, Rakowiec i Szonowo o praktycznie identycznej konstrukcji, różniące się jedynie spadem i drobnymi szczegółami konstrukcyjnymi. Tak więc historia zatoczyła koło: kiedyś Nogatem płynęło ok. 87% przepływu Wisły obecnie niecałe 3%.


Tekst powyższy opracowałem na podstawie materiałów zamieszczonych na stronie Żagle na Wiśle.

Biała Góra. Śluza Liwa - Nogat.

To miejsce w okresie 1920 - 1939 było stykiem granic trzech państw: Niemiec, Wolnego Miasta Gdańska i leżącej po drugiej stronie Wisły - Polski. Punkt styku trzech granic znajdujący się tuż przy śluzie na Nogacie wyznaczony był kamieniem granicznym.

Biała Góra.

Biała Góra. Nogat i w tle Wisła.

Teraz wjeżdżam na Żuławy i już niespełna dwa kilometry dalej czeka mnie Piekło. Na początku wsi skręcam w prawo by dojechać do szkoły podstawowej im. Jana Hinca.

Piekło. Szkoła podstawowa im. Jana Hinca.

W roku 1935 w Piekle, gdzie była jedynie szkoła niemiecka rozpoczęto starania o budowę szkoły polskiej. Kiedy gdańska Macierz Szkolna przekazała fundusze na budowę szkoły, wydawało się, że nic nie stanie na przeszkodzie budowie szkoły. Jednak Niemcy za wszelką cenę chcieli przeszkodzić w tym przedsięwzięciu. Szkołę trzeba było postawić na ziemi. Jednak Niemcy mający prawo pierwokupu ziemi odpowiadali na każdą ofertę jej sprzedaży w Piekle. Problem rozwiązał jeden z tutejszych gospodarzy - Sylwester Domański przekazując kawałek swojego pola pod budowę nieodpłatnie. Wkrótce ruszyła budowa i 4 lipca 1937 roku otwarto polską szkołę w Piekle. Sylwester Domański dożył w Piekle wieku 93 lat. Zmarł w 1986 roku.

Piekło. Szkoła podstawowa im. Jana Hinca.

Patronem szkoły w Piekle jest Jan Hinc. Urodził się 6 maja 1906 roku w Nicponi. W latach 1937 - 1939 był kierownikiem i nauczycielem w szkole w Piekle, gdzie na własne życzenie przeniósł się z Tczewa. w 1939 roku został zamordowany przez hitlerowców za to, że polskie dzieci uczył polskiej mowy.

Piekło. Izba pamięci w szkole

Obejrzawszy izbę pamięci w szkole ruszam do kościoła w samym centrum Piekła.

Piekło w roku 1325 liczyło 707 mieszkańców, z czego 82% stanowili katolicy, a reszta była ewangelikami. We wsi nie było świątyni do roku 1910, kiedy to ewangelicy wybudowali kościół w pobliżu dzisiejszego cmentarza. W roku 1947 wojsko przy pomocy czołgów zburzyli ten kościół. Katolicy uczęszczali do kościoła parafialnego w Pogorzałej Wsi.

W 1918 roku ksiądz proboszcz Kolessa urządził w budynku mieszkalnym przy szosie kaplicę. Później w tym budynku mieściła się szkoła niemiecka. W latach 1925 - 1928 wybudowano w Piekle kościół katolicki p.w. Chrystusa Króla [foto powyżej - 1928 i poniżej - 2009]. Inicjatorem budowy był ksiądz narodowości niemieckiej - Paweł Knitter.

Piekło. Kościół p.w. Chrystusa Króla.

Za wsią skręcam z drogi asfaltowej w prawo na wał wybudowanego w latach 1847 - 1853 kanału Wisła - Nogat, by po około kilometrze dojechać do ruin mostu Jagow na Nogacie. Po drodze ładny widok na przeciwległy brzeg Nogatu i Żydzią Górę.

Żydzia Góra.

Jagow Brücke - most zbudowany na początku XX wieku na Nogacie. W okresie międzywojennym stał on się mostem granicznym między Wolnym Miastem Gdańsk, a Niemcami. W Uśnicach, po stronie Prus mieszkał chłop posiadający pola i łąki w Piekle pozostającym w obrębie WMG. Wielokrotnie przekraczał on granicę w celu pędzenia krów na pastwisko, czy zbierania siana.

Most został wysadzony przez wycofujących się pod naporem Armi Czerwonej Niemców.

Piekło. Przyczółek Jagow Brücke.

Nad Nogatem. Dziś na drugą stronę tylko wpław lub przez Białą Górę.

Wracam do Piekła i skręcam w prawo szosą w stronę Lasu Mątowskiego. Przejeżdżam groblą w miejscu, gdzie w latach 1853 - 1914 płynęła mniej więcej piąta część wody Wisły.

Piekło. Panorama kanału Wisła - Nogat przekopanego w 1848 roku. Klikaj po większe.

Przed zagłębieniem się w gęstym i mrocznym Lesie Mątowskim, uparcie nazywanym MĄTAWSKIM [zapewne od Montauer Wald, więc czemu nie Montawskim?]...

Las Mątowski.

...rzucam jeszcze okiem w stronę Jagow Brücke.

Piekło. Przyczółek Jagow Brücke.

Zanim ruszę na północ postanawiam poszukać przepustu służącego do odprowadzania wody z otoczonego wałami Lasu Mątowskiego do Nogatu. O tym, że taki przepust istnieje wiem z opisu Tomka Plucińskiego. Zlokalizować go [przepust] jest dość łatwo posługując się mapą, odszukać zaś w terenie to już trudniejsza sprawa. Przepust przeprowadzony jest u podstawy wysokiego wału, na którym biegnie droga przez rezerwat.

Las Mątowski. Przepust od strony Nogatu.

Poszukiwania od strony Nogatu nie nastręczają mi wielkiego problemu. Wystarczy zjechać drogą prowadzącą na łąkę nad rzeką i trafiwszy na wąskie koryto odpływu pójść nim w stronę drogi [jeśli oczywiście jest pora sucha]. Nieco trudniej jest z drugiej strony wysokiego wału. Tam trzeba się trochę naszukać.

Las Mątowski. Przepust od strony lasu.

Las Mątowski. Wnętrze przepustu od strony lasu.

Przepust, chociaż lekko przysypany od strony Nogatu, jest ciągle drożny, co stwierdziłem naocznie, ale nie zdecydowałem się dowodzić tego przechodząc na drugą stronę.

Las Mątowski. Wnętrze przepustu od strony rzeki.

Pokąsany przez komary i podrapany przez chaszcze, ale zadowolony z siebie ruszam drogą przez las w stronę wsi Mątowy Małe. Po drodze mijam grupę starych wysokich topoli zwanych 12 apostołami.

Las Mątowski. 12 apostołów.

Z mapy odczytuję, że tuż przed pierwszymi zabudowaniami Mątowów Małych przy bocznej drodze znajduje się cmentarz mennonicki. Na miejscu zastaję gąszcz chwastów z dominującymi ostami i pokrzywami kryjący ruiny jakiegoś obiektu. Był to wyposażony w solidne piwnice budynek o konstrukcji szkieletowej [konstrukcja ściany rozkłada się w ściółce].

Obiekt ten był elementem średniowiecznego folwarku w skład którego wchodziły: dwór, słodownia, browar, mleczarnia, tartak i zabudowania dla czeladzi. Folwark miał ogromne znaczenie z uwagi właśnie na istniejący tu tartak. Przerabiano w nim drewno z lasów których wspomnieniem jest Las Mątowski i wysyłano do całej Europy przez port w Mątowach Wielkich, dalej Wisłę i Gdańsk. Jest to jeden z wielu wielkich folwarków znajdujących się na okolicznych terenach, ale jedyny zachowany ponad powierzchnią ziemi. Pozostałe ruiny i ślady po folwarkach sa 2 do 4 metrów pod ziemią. Na terenie tym zachował się między innymi dziedziniec folwarku oraz 131-metrowy mur o grubości 1,7 metra należący do budynku gospodarczego [stodoły lub stajni]. Niestety większa część dawnego folwarku jest obecnie w granicach gospodarstwa, którego właściciel nie pozwala na wstęp turystom, a nawet badaczom.

Mątowy Małe.

Mątowy Małe.

Niedługo potem dojeżdżam do Mątów Wielkich z widoczną z daleka wieżą XIV-wiecznego kościoła.

Mątowy Wielkie. Kościół.

Tu urodziła się Dorota z Mątów od 1979 roku błogosławiona Dorota z Mątów - patronka Prus. Dorota ostatni rok życia spędziła jako rekluza - zamurowana na własne życzenie w celi przy katedrze Kwidzyńskiej.

Mątowy Wielkie. Kościół.

Dalej postanawiam jechać szosą zamiast biegnącym po wale wiślanym szlakiem Nadwiślańskim. A to z uwagi na chęć obejrzenia domu podcieniowego i gotyckiej kapliczki w Bystrzu.

Bystrze. Dom podcieniowy.

Bystrze. Kapliczka.

Dalej prosta droga do Kończewic z piękną, 21-metrową, drewnianą wieżą...

Kończewice. Kościół.

...i do Lisewa. Stąd wspaniała panorama Tczewa i tczewskich mostów.

Lisewo. Panorama Tczewa. Klikaj po większe.

Z Lisewa trochę kiepską szosą, trochę kiepską koroną wału wiślanego, trochę najlepszymi z tego trawiastymi drogami wśród pastwisk miedzy wałem, a rzeką jadę do Palczewa. Boręty i ruiny gotyckiego kościoła tym razem mijam z daleka. W Palczewie - jedyny na Żuławach drewniany kościół.

Palczewo. Kościół.

Z daleka już widać przez pola palczewski wiatrak.

Palczewo. Wiatrak.

Palczewo. Wiatrak.

Z radością zauważam, że rozpoczął się remont wiatraka. Wymieniany jest drewniany gont pokrywający całą konstrukcję.

Palczewo. Wiatrak.

W Nowej Kościelnicy mijam jeszcze znany mi już z jednej z poprzednich wędrówek walący się niemal dom podcieniowy. Smutny widok!

Nowa Kościelnica. Dom podcieniowy.

Nowa Kościelnica. Dom podcieniowy.

Nowa Kościelnica. Dom podcieniowy.

W tym momencie podejmuję dojrzewającą we mnie od pewnego czasu decyzję o zmodyfikowaniu ostatniego odcinka wędrówki. Postanawiam z Kiezmarka nie jechać dalej na północ do Żuławek, Drewnicy i Mikoszewa, lecz krajową siódemką [o zgrozo!], cisnąc z całych sił, przemknąć z prędkością 35 - 40 km/h do Koszwał i dalej już spokojniej przez Bogatkę i Przejazdowo do Gdańska.

Podsumowując muszę stwierdzić, że nie była to wędrówka Szlakiem Nadwiślańskim, który nadaje się raczej na wycieczki piesze niż rowerowe. Chyba, że ktoś lubi wibracje. Poza tym nadkładając drogi na początku warto zawsze pamiętać, że zemści się to na końcu. O ile nie ma się niegraniczonej ilości czasu [dni].

Przejechanie 120 kilometrów dziennie jeszcze jest przyjemne. Ale dalej już mniej zwraca się uwagę na mijane zabytki i atrakcje, a bardziej jest to mechaniczne pedałowanie, aby bliżej do domu.

A następnego dnia wziąłem do rąk Dziennik Bałtycki i oto co znajduję na pierwszej stronie:

źródło: Dziennik Bałtycki 21 sierpnia 2009

Cóż dodać? Cieszę się, że to nie ja byłem nieszczęśliwym znalazcą.

Do wkrótce...



 
Podziel się wędrówką ze znajomym:

 



Komentarze czytelników
www

Wysłanie maila oznacza zgodę na publikację Twojego nicka/nazwiska oraz treści wpisu na stronie www.zulawy.info. Adresów mailowych nie zamieszczam, by chronić autorów wpisów przed żniwiarkami internetowymi. Wpisy wulgarne i nie na temat ignoruję.


1. Ptasznik1982
www
czwartek, 22 marca 2012

Że też nie mam z kim wybrać się na taką wycieczke....szkoda:(. Piękne zdjęcia aż chce sie to zobaczyć na żywo:)

2. Ty
www

Palczewo
Drewnica
Ostaszewo
Wikrowo
Drewnica

2009-